Testosteron

Testosteron. Coraz więcej mężczyzn cierpi z powodu jego niskiego poziomu, nie zdając sobie z tego sprawy. Zgłaszają się do lekarza, gdzie zamiast diagnozy i właściwej porady, dostają pigułki na depresję, cukrzycę czy właśnie zaburzenia erekcji.

Średni poziom testosteronu u mężczyzn spada z roku na rok. Uważa się, że winę za to ponosi tryb życia, który prowadzimy. Z jednej strony mamy dużą wygodę, brak poważnych zagrożeń wymagających od nas zdecydowanego działania, z drugiej – jesteśmy ciągle pod wpływem lekkiego stresu. Odżywiamy się coraz gorzej, pamiętam opowieść mojej matki o jej szkole – mieli tam jedną otyłą dziewczynę. Jedną na kilkaset! Jak to wygląda teraz – wystarczy popatrzeć.

Zwolennicy teorii spiskowych wskazują na obecność w wodzie i pożywieniu substancji, które mają działanie zbliżone do hormonów kobiecych. Ciężko z taką tezą dyskutować, nikt nie przeprowadził tu badań, ale na zwykłą chłopską logikę wygląda to na samousprawiedliwianie się. Jeśli ktoś pali dwie paczki dziennie, niech nie zwala winy za swój kaszel na przejeżdżające mu pod oknem samochody. Tryb życia, jaki prowadzą dzisiejsi „mężczyźni” musi doprowadzić do spadku poziomu testosteronu i nie ma co szukać dodatkowej winy w tajemniczych chemikaliach.

Każdy, kto ma problemy z erekcją powinien w pierwszej kolejności zbadać poziom testosteronu. Trzeba pamiętać o tym, że wynik możę bardzo mocno zmieniać w zależności od pory dnia, po nocy spędzonej na imprezowaniu może być naprawdę duuuużo niższy, niż po kilku dniach odpoczynku.

To bardzo ważny hormon – co prawda zwiększa on nieco ryzyko raka prostaty, ale jednocześnie redukuje ryzyko innych schorzeń tak, że statystycznie mężczyźni z wysokim poziomem żyją dłużej. Mają też więcej energii i po prostu są szczęśliwsi.

Podnoszenie jest bardzo proste. Po pierwsze, sen. Tak, wiem, łatwo powiedzieć, trudniej zrobić. Po drugie – ćwiczenia siłowe. Nie żadne pompki czy coś takiego, ale siłownia z naprawdę dużymi ciężarami. Po trzecie – uzupełnienie niedoborów żywieniowych. I to jest chyba najprostsze. Substancje, których niedobory mogą obniżać poziom tego hormonu to między innymi:

– magnez, każdy związek oprócz tlenku będzie działał, wbrew nachalnym reklamom chelaty NIE mają dużo większej przyswajalności
– cynk, do kupienia w każdej aptece, rozpisałem się o nim na blogu, link niżej
– witaminy z grupy B, starczy zwykła b complex z apteki
– witamina D3 (3 tysiące jednostek dziennie przez rok podniosło poziom u mężczyzn o 20%)
– witamina A
– co prawda ciężko tu mówić o niedoborze, ale w jednym z badań oliwa z oliwek podniosła poziom testosteronu o 17,3%.

Jeszcze słowo o cynku – podczas wytrysku, mężczyzna traci średnio 0,4 mg cynku (1). Niby niewiele, ale są ludzie, którzy masturbują się po 5 razy dziennie, co już daje 2 mg. W ciągu roku tracą w ten sposób około 700 mg cynku, a to już bardzo duża ilość. Po kilku latach takiej aktywności, mogą mieć organizmy całkowicie wypłukane z tego pierwiastka, wtedy pomoże tylko bardzo agresywna terapia dużymi dawkami, trwająca przez kilka miesięcy. Zwracam uwagę na fakt, że takie dawki spowodują poważny spadek poziomu miedzi w organizmie, więc ją również należy uzupełniać. Sugerowany sposób to 50 mg cynku dziennie przez tydzień, a potem przez 2-3 dni dawki rzędu 4-6 mg miedzi dziennie.

Dokładniej zasady suplementacji cynku omówiłem na blogu:

http://naturalneleczenie.com.pl/2018/02/15/uzupelnianie-cynku/

Wszelkiego rodzaju zioła i mieszanki, dostępne na rynku nie podnoszą poziomu testosteronu, wbrew temu co mogą próbować wmówić producenci. Gdyby coś takiego naprawdę istniało, kulturyści jedliby to kilogramami. Natomiast faktem jest, że część z nich może poprawiać erekcję – ale poprzez wpływ na naczynia krwionośne.

1. https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/1609752